cz. 1 Zmora umów lojalnościowych - Perspektywa Trenera

 


autor wpisu: Michał Kosel

Na samym początku powstania tego #BLOGA uznałem, że kolejne wpisy będą podyktowane najczęściej zadawanymi przez Was pytaniami lub powtarzającymi się wątpliwościami. Jak poprzednie, tak i ten wpis oparty jest o wzmożoną ilość pytań, które zadajecie w tym temacie. Pewnie dlatego, że sezon idzie, więc spieszę z wpisem byście nie narobili głupot.

Umowy lojalnościowe, to gorące zagadnienie w branży sportowo-tanecznej, ponieważ mało kto rozumie ich specyfikę, a wiele osób daje się nacinać na podstawowe kruczki i zapisy.

Ten wpis podzielę na 3 części, pokazując 3 różne punkty widzenia: 
cz. 1 -  TRENER ----> SZKOŁA (jesteś trenerem i szkoła każe Ci je podpisać)
cz. 2 - SZKOŁA ----> TRENER (jesteś właścicielem i chcesz zabezpieczyć swoje interesy)
cz. 3 - SZKOŁA ----> KLIENT (jesteś właścicielem i chcesz za pomocą umów przytrzymać klientów)

DZIŚ PERSPEKTYWA PIERWSZA - TRENER ----> SZKOŁA

IDEA:
Idea samych umów jest dobra. Szkoła ściąga trenera specjalnie do siebie, tworzy pod niego infrastrukturę, zapewnia grupy i na bazie tej osoby tworzy całą kampanię reklamową. Oferuje całkiem inne stawki, niż przeciętnie, zapewnia dojazd i nocleg (jeśli osoba dojeżdża z daleka) oraz gwarancje, że jeśli jakaś grupa się nie otworzy to i tak trener otrzyma wynagrodzenie za poświęcony czas (od 50% do 100% umówionej kwoty) W zamian za to wiąże się kontraktem i umową na wyłączność, dzięki temu szkoła wie, że środki przeznaczone na reklamę w 100% zwrócą się w przełożeniu na szkołę X i nie skończy się tym, że promuje osobę przez pół roku, a na tej reklamie, dany trener po 6 miesiącach zaczyna prowadzić zajęcia w szkole Y w tym samym mieście. 
I to jest uczciwy układ. Każda ze stron zadbała o zabezpieczenie swoich interesów:
Trener – ma gwarancję grup, profity, zakwaterowanie, stabilizację miejsca pracy i godne wynagrodzenie.
Szkoła – ma na wyłączność trenera, w którego inwestuje i zabezpieczenie, że trenerowi się nie odwidzi.

Niestety osobiście znam JEDNĄ SZKOŁĘ, która robi to poprawnie i na godnych zasadach (nie, nie jest to jedna z moich, nie stosujemy takich umów). Więc tyle z idei...

RZECZYWISTOŚĆ:
Rzeczywistość jest niestety o wiele smutniejsza, gro szkół i placówek sportowych zamieszcza w swoich umowach zakazy konkurencji, kary za złamanie umów, kary za niewykonanie poszczególnych czynności wizerunkowych, zasady współpracy z trenerem, zastrzeżenia i zapiski zabezpieczające, ale nic więcej dla trenera za tym nie idzie.

Rzeczywistość jest brutalna. Umowy często opiewają na 70%-80% rzeczywistych stawek dla trenera (a nie na 120% -150% jak powinno być), do tego poza związaniem się umową, karami, terminem i zakazem konkurencji niczym nie różnią się do warunków, które powinna dostać taka osoba, a przy okazji, na własne życzenie serwują sobie złotą klatkę...w tym wypadku nawet nie złotą, to po prostu kajdanki, które sama przywdziewa.

Jest to widoczne szczególnie u szkół, czy placówek sportowych, które mają aspirację do sieciówek. To takie miejsca, gdzie właściciel patrzy typowo biznesowo na szkołę (nie ma w tym nic złego), ale przegina w drugą stronę, ponieważ to ludzie napędzają nasze biznesy, zamiast o nich dbać w granicach rozsądku ekonomicznego (na tyle na ile nam pozwala budżet) popadamy w skrajność i tworzymy obóz pracy. To musi się skończyć źle...

...i tak zazwyczaj się kończy. Trener w końcu ma dość, szef dociska śrubę, a ten łamie zapisy w umowie, odchodzi na swoje lub do konkurencji. Konflikt się zaostrza, pojawia się pyskówka, czarny PR, nawet próby spraw sądowych – i po co to wszystko?

CZYTAJ TEŻ: CZ 2. ZMORA UMÓW LOJALNOŚCIOWYCH - PERSPEKTYWA KLUBU / STUDIA


 

CO ZATEM ZROBIĆ, BY JAKO TRENER SIE ZABEZPIECZYĆ?
Odpowiedź nie jest taka skomplikowana jakby się wydawało, wbrew pozorom: Podczas rozmowy o pracę, jasno argumentować swoje stanowisko, swoją stawkę uzasadnić względami ekonomicznymi i tym, że po prostu dana ilość zajęć i grup na danej stawce jest Wam niezbędna do funkcjonowania, w przeciwnym razie będziecie zmuszeni wybrać inną placówkę, która się zgodzi na takie warunki. Nie ma nic gorszego niż zaniżanie własnych stawek.

...jeśli je w ogóle znacie, jeśli jeszcze nie nauczyliście się wyceniać swoich usług, by wiecznie nie wychodzić na ZERO to w bibliotece fundacji znajdziecie #Webinar na ten temat – KLINKIJ TUTAJ

Jeśli tylko placówka zażąda umów lojalnościowych to jasno argumentujcie swoje stanowisko, że w przypadku wyłączności, Wasza stawka to tyle i tyle, do tego gwarancja grup i innych benefitów, których oczekujecie (tylko zróbcie to rozsądnie). Zasada jest prosta, jeśli ktoś chce wyłączności to przystanie na Twoje warunki, jeśli nie chce, to znaczy, że gra nie jest warta świeczki, a Ty nie możesz po miesiącu zostać z 2 grupami po 4 osoby na każdej, bez możliwości zmiany placówki, bo się nie utrzymasz.

Pojawia się zatem pytanie „co jak się nie zgodzę - nie zatrudnią mnie” - a dlaczego tak sądzisz? Jeśli jesteś dobrym trenerem (a chyba jesteś skoro dokształcasz się, chcesz się edukować i korzystasz z zasobów Fundacji), to dlaczego chcesz się związywać z kimś, kto nie daje Ci realnych szans na rozwój i przetrwanie?



► kliknij w obrazek, a nie przegapisz kolejnego WAŻNEGO wpisu


Nikt przecież nie zmusi Cię do podpisania dokumentu, którego nie chcesz podpisać. Co więcej, jeśli jasno i racjonalnie uargumentujesz swoje racje, to będziesz traktowany o wiele lepiej i poważniej, niż trener, który przyszedł i podpisał wszystko co mu podłożyli. Luzie nie mają Cie lubić, mają Cię szanować, ale muszą mieć za co. Nawet najbardziej srogi szef bardziej uszanuje kogoś kto zna swoją wartość i jasno ją argumentuje, niż kogoś kto ją zaniżył na starcie. Musisz się jednak do tej rozmowy przygotować.

Wiem co mówię, przygotowujemy do takich rozmów dziesiątki osób, kilkanaście sami ściągnęliśmy z małych miejscowości do dużych miast (Warszawa, Kraków, Lublin, Katowice, Wrocław) i to właśnie w tej koncepcji pokazaliśmy im jak rozmawiać z przyszłymi pracodawcami. 10/10 przypadków pracodawca akceptował ich warunki niemal bez większych obiekcji, ponieważ argumentacja i sposób przekazania tej informacji był spójny i dobrze przemyślany.

ZOBACZ VIDEO: Zarządzanie pracownikami, dlaczego topimy pieniądze dwa razy, prosty sposób, by chcieli pracować sami!


 

Spójrz na to, że on też potrzebuje ludzi do pracy, zatem jeśli nie zatrudni Ciebie na Twoich warunkach to zrobi to najprawdopodobniej konkurencja. Pamiętaj, że jeśli jesteś dobry (musisz być, nie masz wyjścia) to sam też jesteś towarem deficytowym. Wykorzystaj ten fakt. Ostatecznie po prostu nie zgadzasz się na wyłączność i zapiski w umowie, które Ci nie pasują. Skoro nie mogą zapewnić specjalnych warunków, Ty również nie zwiążesz się z nimi specjalnymi klauzulami. Nikt Was zmusić do tego nie może.

I najważniejsze, wyłączcie emocje. Spokojnie i rzeczowo argumentujcie swoje stanowisko. Bez presji. Ostatecznie skoro ktoś nie chce Was zatrudnić bez lojalki i na rozbójniczych warunkach, to oznacza, że nigdy nie był pracodawcą dla Was. Tak czy siak skończyłoby się to tragicznie za kilka miesięcy, a Wy stracicie tylko czas i nerwy, a pieniądz z tego żaden.

Znaj swoją wartość, wyłącz emocje i naucz się jasno argumentować swoje racje. Nikt nie narzuci Ci niczego, czego sam nie podpiszesz wyrażając na to zgodę. Nie strzel sobie samobója drogi trenerze...


PODOBNE WPISY:

► "Kontrole o czym warto wiedzieć?": Kliknij i przejdź do wpisu
► "Jednoosobowa działalność gospodarcza - fakty i mity": Kliknij i przejdź do wpisu
► "Umowa o dzieło jako trener - najczęstrze błędy": Kliknij i przejdź do wpisu

|► kliknij tutaj i sprawdź WSZYSTKIE wpisy

 

 

 


 

Opinie klientów zobacz: wszystkie opinie

Twoja opinia może być pierwsza.

Pokazuje 0-0 z 0 opinii